„Dzieci nie powinny się bawić z martwymi stworzeniami

Toczące pianę wrony

Przedarcie na ich skrzydłach

Smutne oczy płaczą szkarłatną krwią”


27 marca 2013


 Spadłem w otchłań. Nie mam pojęcia jak to się stało. Przecież byłaś już tak blisko. Twe ciepłe oczy, ale uśmiech jakże zimny były na wyciągnięcie dłoni. A teraz co? Mam tu tkwić, aż znowu nie wyciągną mnie anioły? Już po mnie nie przyjdą. Znają moją śpiewkę. Wiedzą, że wszystko ze mnie upłynęło. Ale ja nie poddam się tak łatwo. Nie ucieknę. Nie zapędzą mnie do kąta jak wystraszonego kota. Jestem silny. Sprawię, że będą bać się mnie jeszcze bardziej. Ten dzień nadejdzie! Nie muszą czekać długo. Oczekiwane zbawienie jest już blisko. A ja ich obserwuję. Patrzę na ich cienkie duszyczki. Zapominają o swoim celu. To niedorzeczne, irytujące. Cel istnienia dla tych istot jest nieznany, ale to tylko i wyłącznie ich wina. Nie potrafią się odnaleźć. Chcą szukać siebie nawet, jeśli w ogóle się nie rozsypali. Robią wszystko na siłę. Nie potrafią wyczuć piękna. A przecież mają je na wyciągnięcie ręki. Dlaczego więc są tacy nieuważni? Moje kwiaty już dawno zwiędły, ale ich zapach pozostanie tutaj jeszcze przez długi okres czasu. Nie szukaj cierpienia tam gdzie go nie ma. Motyle znają słodkie słowa nieba.