Nie biegniesz już. Nie szukasz wyjścia. Nie
uciekasz. Nie chcesz uciekać. Nie patrzysz do lustra. Wiesz, że Twoje odbicie
dawno już wyblakło. Więc pomyśl. Kim właściwie jesteś? Po co istniejesz? Ale z
każdą sekundą uświadamiasz sobie, że żyjesz tylko we własnej wyobraźni. Nie
potrafisz się uśmiechać. Nie wiesz, co to uśmiech. Nie wiesz, co to szczęście,
nie wiesz, co to nienawiść. A jednak nienawidzisz ludzi. Jeszcze tego nie
wiesz, ale ich nienawidzisz. Zastanawiasz się jak to wszystko się zaczęło. Ale
tego nikt nie wie. Nawet ja. Chociaż obserwuję Cię od dłuższego czasu, to nie
wiem o Tobie zupełnie nic.
A teraz
zapłacz.