„Dzieci nie powinny się bawić z martwymi stworzeniami

Toczące pianę wrony

Przedarcie na ich skrzydłach

Smutne oczy płaczą szkarłatną krwią”


0.0.0000


Popatrz do lustra. Kogo widzisz? Siebie? Czy może zupełnie obcego człowieka? Ta druga opcja jest Ci bliższa. Nie wiesz, kim jesteś. Budzisz się. Chcesz biec. Uciekasz. Nie. Stop. Już dawno uciekłeś. I nie wiesz, kiedy wrócisz. Mija sekunda. Nigdy już nie wracasz. Uwięziłeś siebie. Uwięziłeś swoją duszę. Jej już nie ma. Nigdy jej nie było. Zdyszany przystajesz. Cały czas stałeś. Nie biegłeś. Nie każda ucieczka polega na biegu. Nieważne. Musisz uciekać dalej. Oni Cię gonią. Ty gonisz siebie. I w tej grze nie ma odpoczynku.
Nie mów nic. Zamknij oczy. Odpłyń. Wsłuchaj się w ciszę. Zapomnij o wszystkim. Wszystkim i wszystkich. O całym świecie.
 Ale o niektórych sprawach nie da się tak po prostu zapomnieć. Każdy to wie. Nie da się na pstryknięcie palców zmienić biegu myśli. Myśli o kimś lub o czymś, co utkwiło w naszym umyśle i nieprędko z niego odejdzie. 
 Bo wszystko wiruje, mknie do przodu, a my czasem za tym nie nadążamy. Zostajemy z tyłu. Daleko. Bardzo daleko. I czasem już nie dobiegamy do przodu. Zostajemy na końcu. Sami. Bez żadnej przyjaznej duszy, z którą moglibyśmy splątać myśli. Ale czasem wybiegamy naprzód. Ale nie samotnie. Z czyjąś pomocą. Z kimś, kto nada naszemu istnieniu jakieś nowe barwy. Nie szare czy czarne, ale kolorowe. Kolorowe jak tęcza. Tęcza, która wychodzi po deszczu przy blasku słońca.
 Bo gdy na długo jesteśmy sami, później nie potrafimy się odnaleźć wśród dusz, które kiedyś były nam bliskie. Stają nam się obce. Nieosiągalne. Przestajemy ufać ludziom. Brak nam wiary w siebie. Jesteśmy nieszczęśliwi, ale samotność przynosi nam ulgę. To coś gdzie umiemy się odnaleźć. Czujemy się wtedy bezpieczni. Bezpieczni, pozostawieni samym sobie.
 Samotność dopada nas czasem niespodziewanie bez żadnego konkretnego powodu. Potrzebujemy po prostu na chwilę odizolować się od ludzi i to zostaje. Innym razem dzieje się to ze straty kogoś lub czegoś, na czym nam naprawdę zależało. Czegoś, co było dla nas niepowtarzalne. Jedyne. Może się tak też stać z tego powodu braku umiejętności odnalezienia się wśród ludzi. Jakby byli jakimiś zupełnie obcymi istotami. Strach przed nimi może być duży. Większy nawet niż niejeden wszechświat. Zajmie nam całe ciało i opęta. I nie będziemy widzieć nic poza nim. Będzie liczył się tylko on. Wyniszczy nas. Tylko nas, bo dookoła nie będzie nikogo. Nikogo, kto mógłby nam pomóc. Taka niekończąca się walka. O wygraną. Bez zwycięzcy. I nikt nie może pomóc. Bo nigdzie nie ma nikogo.
  A jednak są. Są, lecz ich nie zauważasz. Widzisz tylko ten strach, o którym ciągle mowa. Strach przeradza się w ból. Cierpisz, bo się boisz. Boisz się cierpienia.